Zapisujesz przepisy w formie filmów i nigdy ich nie gotujesz, bo trzeba by przeglądać film od nowa, żeby znaleźć ilości. Import zamienia link w uporządkowany przepis, ze składnikami i krokami.
Wklejasz adres filmu z TikToka, posta lub reelsa z Instagrama albo filmu z YouTube’a. Nie ma nic do przepisywania.
Opis i tekst dołączone do filmu są analizowane, żeby wyciągnąć z nich listę składników z ilościami i kolejność kroków. Przepis staje się wtedy taki jak inne: czytelny, edytowalny i brany pod uwagę przy szukaniu po składnikach.
Zaimportowany przepis przechodzi weryfikację, zanim trafi do zbioru, a wynik dostajesz do wglądu, żeby poprawić ilość albo krok. Żadne wyciąganie treści nie jest doskonałe: zatwierdzasz Ty.
Po zaimportowaniu przepis trafia do Twoich przepisów i wchodzi do tego samego rachunku co pozostałe: jeśli masz jego składniki, zostanie Ci zaproponowany.
Prawdziwe granice, żebyś wiedziała, czego się spodziewać.
Wklej link, dostań uporządkowany przepis i wreszcie ugotuj to, co zapisałaś.